Jeśli efektywna walka z chorobami kory i drewna — to także jesienią. W skutecznej ochronie drzew przed chorobami największe znaczenie odgrywa wiedza o potencjalnym zagrożenia w danym momencie wegetacji roślin oraz znajomość biologii sprawców chorób — warunków w jakich dochodzi do infekcji i tych sprzyjających rozwojowi czynnika chorobotwórczego. Gdy objawy zakażenia są już widoczne i nawet prawidłowo postawimy diagnozę, całkowite wyleczenie rośliny, zwłaszcza z choroby rozwijającej się w wieloletnich organach jest bardzo trudne, a nawet właściwie niemożliwe. Dlatego apel „Lepiej zapobiegać niż leczyć!” niech nie stanie się utartym sloganem, ale niech będzie rutyną w działaniu profesjonalnego sadownika.

Okresy

Neonectria galligena (syn. Nectria galligena) — sprawca raka kory drzew owocowych czy Diaporthe perniciosa (stadium konidialne Phomopsis mali)—wywołujący raka kory drzew owocowych są groźnymi grzybami porażającymi zarówno drzewa ziarnkowe, jak i pestkowe. Do zakażenia dochodzić może w różnych momentach okresu wegetacji, najintensywniej gdy patogenom ułatwiona jest droga infekcji — gdy na roślinach jest wiele ran odsłaniających wewnętrzne tkanki kory i drewna. Do takich sytuacji dochodzi m.in. po opadach gradu, silnych wiatrach czy huraganach raniących a nawet wyłamujących pędy. Po takich anomaliach pogodowych reakcja sadowników jest błyskawiczna i niezwłocznie sięgają oni po fungicydy zapobiegające porażeniom przez m.in. wyżej wymienione patogeny.

Niestety wciąż jednak sadownicy zapominają lub nie mają świadomości, że bardzo duże zagrożenie dla drzew stanowią zarodniki N. galligenaP. mali po zbiorach owoców. Świeże rany po: zerwanych owocach (fot. 1), przypadkowo wraz z szypułką naderwanej korze pędu (fot. 2), uszkodzonym krótkopędzie, usuniętych liściach (fot. 3), skaleczonych, nadłamanych pędach przez maszyny do zbioru czy na skutek przesuwających się ciągników i platform sadowniczych są bardzo liczne. Niejednokrotnie łączna powierzchnia w ten sposób „odsłoniętych” tkanek jest dużo większa, niż powstała na skutek niszczycielskich zjawisk pogody. Dodatkowo rany np. na krótkopędach bywają dość głębokie (fot. 4).

Jesienne zagrożenie

W przypadku obu grzybów wywołujących zrakowacenia kory i pędów zarodniki dokonujące infekcji wytwarzają się przez cały okres wegetacji, jesienią ich liczba jest równie duża, jak latem. Formują się nawet do listopada, gdy spadki temperatury poniżej 5°C stopniowo hamują ten proces, a mrozy wstrzymują go do kolejnego sezonu, by znowu w maju grzyby się uaktywniły infekcyjnie w 100%.

Patogeny wnikają do rośliny w miejscach zranień. Aktywnie rozwijają się nie tylko na odsłonietej tkance, ale także w tkankach przyrannych doprowadzając do ich zniszczenia. Koncentryczne strefowania na korku świadczą o systematycznym rozkładzie kolejnych jego warstw. Młoda zainfekowana kora ciemnieje, w porównaniu z barwą w miejscach zdrowych, zapada się, może pękać, ulega nekrozie (zamiera). Na zakażonych pędach pojawiają się z czasem różnej wielkości guzy, powodujące zniekształcenia chorych organów sięgające w głąb. W efekcie dochodzi do zaburzenia przewodzenia wody i składników pokarmowych do części rośliny znajdującej się nad zrakowaceniem, która początkowo więdnie, z czasem zamiera.

Zapobieganie chorobie

Profesjonalista-sadownik nie powinien się łudzić, że skoro w najbliższym otoczeniu drzewa nie wykazują ww. objawów chorobowych, to znaczy, że roślinom nie grozi rak. O ile zazwyczaj zarodniki konidialne rozprzestrzeniane są w obrębie korony drzewa, choć mogą być także przenoszone na sąsiednie, o tyle zarodniki workowe, zwłaszcza grzyba N. galligena mogą być rozprzestrzeniane z prądami powietrza i wodą na znaczne odległości.

Z tego względu opryskiwanie fungicydami roślin bezpośrednio po zbiorach owoców i usunięciu złamanych fragmentów pędów (fot. 5) powinno być rutyną, aby zabezpieczyć powstałe rany w celu uniknięcia raków kory i drewna wywoływanych przez grzyby chorobotwórcze. Jedynym, efektywnym środkiem w walce z tymi chorobami jest Topsin M 500 SC. Ten działający układowo fungicyd, zaaplikowany przed infekcją zapobiegnie wnikaniu strzępek kiełkowych (infekcyjnych) do rośliny (rozprowadzany po niej wraz z sokami będzie działał nawet w miejscach, na które nie został naniesiony), a jeśli już dojdzie do infekcji wyniszczy komórki grzybów chorobotwórczych rozwijające się w tkankach roślinnych. Należy go użyć w zalecanej dla jednorazowego zastosowania dawce wynoszącej 1,5 l/ha lub 15 ml/100 m2. W przypadku tego fungicydu należy jednak pamiętać, aby w sezonie nie używać go więcej, niż do 3 zabiegów, uwzględniając jego zastosowania w całorocznej ochronie przed różnymi patogenami. Ponadto substancja czynna tego środka (tiofanat metylowy) należy do grupy benzimidazoli, na którą patogeny dość łatwo się uodparniają. W przypadku stwierdzenia braku skuteczności, należy zaprzestać stosowania tego fungicydu na 2 lub 3 lata w danym sadzie. Taka przerwa jest konieczna aby wyeliminować z populacji grzybów formy odporne na tiofanat metylowy.

Raki to nie wszystko

N. galligena poza zrakowaceniami pędów wywołuje także zgniliznę owoców drzew ziarnkowych, najczęściej rozpoczynającą się przy kielichu (tzw. przykielichową). Z tego też względu nie wolno dopuścić by w sadzie pojawiło się nawet najmniejsze źródło infekcji.